25 listopada 2010

25 listopad 2010

W latach 2006-2010 miałam przyjemność gościć u siebie Pyzę. Dzisiaj odeszła w Dzień Pluszowego Misia. Jej obecność dała mi bardzo dużo. Mnóstwo radości i "zwierzaczkowatej czułości".
Człowiek mając kontakt ze zwierzątkiem staje się lepszy. Jeśli macie pieska, kota, królika, chomika lub jeszcze innego zwierzaka to wiecie o czym piszę.
Teraz króliczka żyje w innym, mam nadzieję lepszym świecie za Tęczowym Mostem.

Taką chcę ją zapamiętać:

Tylko tyle i aż tyle mogę w tej chwili napisać... To wszystko za szybko się stało, ale cóż...

"W życiu piękne są tylko chwile".
— Ryszard Riedel

24 listopada 2010

Niedobrze...

Mam chorą króliczkę :(..Wczoraj byłam u weterynarza, dzisiaj też, jutro wybieram się podobnie. Czas wizyt z dnia na dzień się wydłuża, bo trzeba zdiagnozować chorobę. Nie wygląda to  ciekawie. Pyza bierze lekarstwa. Dzisiaj miała robione zdjęcie rentgenowskie, w czwartek czeka ją usg. Jest podejrzenie choroby tzw. "kobiecej". Staram się wierzyć, że wszystko będzie dobrze, co jest bardzo trudne.

23 listopada 2010

Mystery SAL Christmas Sock (2)

Udało się. Jest kolejna część SAL-a. Realizacja schematu tak poszła do przodu, że w tym tygodniu będę nadrabiać zaległości. Jutro ciąg dalszy.


19 listopada 2010

Mystery SAL Christmas Sock (1)

Czas się pochwalić. Zapisałam się na SAL organizowany przez Hohlę. Tak mi się chciało powiewu świeżości, to się zapisałam :-). To moje pierwsze doświadczenie needlepointowe. Są i pierwsze wrażenia. Zaczyna mi się podobać, choć widzę, że muszę jeszcze dużo poczytać w tym temacie.
    W czasie wyszywania pojawiło się mnóstwo wątpliwości dotyczących interpretacji schematu. Podglądałam prace wyszyte już przez inne osoby i udało się przebrnąć przez etap pierwszy. Trzeba się spieszyć, bo jest już druga część :-).



Schemat free: Hohla
Materiał: len DMC 28 ct, kolor biało-kremowy
 Nici: Anchor Multicolor 1315

Couleurs Provence AMAP - powrót (1)

No dobrze, skończyłam choinkę i planowałam wsiąść się za sampler, no to się wzięłam. Postawiłam parę krzyżyków. Nie jest ich tyle ile bym chciała, ale pojawiła się przeszkoda, a o tym post wyżej :) Staram się w miarę możliwości siadać przy krośnie i wyszywać. Ważne, że zaczęłam. Ten pomarańcz, to całkiem miła odmiana po choinkowych niebieskościach :-).

13 listopada 2010

Co lubię?

Dawno, dawno temu Ania zaprosiła mnie do zabawy "Lubię.." Aniu dziękuję za zaproszenie. Nie odpowiadałam, bo byłam w jakimś takim dziwnym stanie, że nie wiedziałam co napisać. To już chyba minęło :))

Lubię:
1. podróże dalekie i bliskie,
2. wiosnę oraz czas, gdy kwitną drzewa i kwiaty,
3. jeść smacznie,
4. moje robótki,
5. króliki i inne zwierzaki,
6. kawę-jej smak i zapach..tak jak napisała Ania, kawa najlepiej smakuje o poranku,
7. spotkania z bliskimi mi osobami (rodziną, przyjaciółmi),
8. spokój domowego ogniska,
9. pitrasić w kuchni,
10. czasami nic nie robić i wcale mnie to nie męczy :D ...
Lubię robić jeszcze parę innych rzeczy, które jednak pozostaną moją słodką tajemnicą ;)

Jeśli chcecie coś o sobie napisać, zapraszam do zabawy :))

PS. Postawiłam parę krzyżyków na samplerze, ale to jeszcze za mało na pokazywanie. Spodziewam się, że w najbliższym czasie zaprezentuję efekty mojej pracy, bo działa to bardzo mobilizująco :)).


A teraz odpowiadam na ostatnie komentarze:

Dziewczyny, bardzo Wam dziękuję za słowa uznania!
Aploch - zapraszam na szycie jak będziesz w Polsce :-)
Madziula -popieram w całej rozciągłości :D, fajnych mamy facetów, prawda? :)

7 listopada 2010

Choinka wyszyta i ...

Zrobiłam wpis na http://swiatecznysal2010.blogspot.com/, więc mogę się teraz pochwalić tutaj.


Skończyłam choinkę :))))). Ile nerwów mnie to kosztowało, wiem tylko ja. Były pomyłki, było też i prucie. Ostatnie krzyżyki stawiałam z towarzyszącą mi myślą: wystarczy mulinki czy nie?  Jeszcze tak nie miałam, by wyszywać resztkami muliny! Całe szczęście jakoś dałam radę. Naprawdę  nie uśmiechało mi się specjalnie jechać do pasmanterii, by kupić jeden motek na 4 krzyżyki. Choinka nie jest wiernym odbiciem schematu, ale cóż..to ręczna robota :). Myślałam, że zrobię ja szybciej... Jeden błąd poskutkował tym, że później cały czas gimnastykowałam się, aby wyjść na prostą. Musiałam się nieźle natrudzić przy cieniowanej mulinie i lnie. Materiał w trakcie pracy okazał się nieregularny i zbyt ostry dla nitki. Sporo nici wylądowało w koszu i nie pomogło nawet to, że wyszywałam anchorem. Pomimo tych przeciwności, jestem zadowolona z efektu końcowego.

Zapraszam do podziwiana:






Jeszcze nie wiem co z nią zrobię. Muszę się zastanowić. Jedno jest pewne, mam w tej chwili więciej możliwości niż wtedy, gdy ją zaczynałam w ramach Choinkowego SAL-a :D. Dlaczego? Ano dlatego, że kupiłam sobie maszynę do szycia, a właściwe kupił mi ją mój Pan Małżonek :).

Poniżej ja w akcji "Pierwsza próba ściegów i maszyny do szycia" :-)