Sal u Mysi

Strasznie dawno mnie tu nie było... Ileż to razy zabierałam się do pisania. Brakowało weny. Czasami miałam wrażenie, że nic się nie dzieje i nie ma o czym pisać, ale to nieprawda. Każdego dnia coś się dzieje, choć wydaje nam się, że tak nie jest. 

Wróciłam do robótek, co mnie cieszy. Zaległości mam straszne! Po tak długiej przerwie często trudno się zmobilizować do działania. Człowiek nie wie od czego zacząć. Zrobiłam przegląd stanu prac i muszę stwierdzić, że niektórym niewiele trzeba, by uznać je za skończone. Przełamywanie złej passy zaczęłam od wyszywania Salu Jingles u Mysi. Tym razem na tamborku zagościł trzeci z dwunastu obrazków projektu Lizzie Kate pt. Noel. Zapraszam do oglądania :).




Komentarze

  1. Cieszę się, że wróciłaś do robótek :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, że już jesteś:) Też pomału robię ten SAL:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi :). Nie spieszę się. Wyszywam dla relaksu, choć takie małe obrazki czasami więcej czasu zajmują niż duże hafty.

      Usuń

Prześlij komentarz

Miło mi będzie, gdy napiszesz kilka słów :)